Geoblog.pl    Wjkrzy    Podróże    Birma    Znów w Bangkoku
Zwiń mapę
2019
26
sty

Znów w Bangkoku

 
Tajlandia
Tajlandia, Bangkok
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8215 km
 
Do Bangkoku lecimy B777-300, duża sztuka, czterystu pasażerów. W ekonomicznej całkowity „bydłowóz”, ciasno i wąsko. Gdy przechodziliśmy przez biznes, też nie wyglądało na bogato. Qatar Airways to to nie jest. Lekko nie będzie, i nie było. Całe szczęście, że to będzie dość krótki, jak na tę trasę, lot. Trochę ponad osiem godzin. Nie mogę też narzekać ani na obsługę, ani na jedzenie. Aerofłot zapewnia godziwy standard, ale nic więcej.
Nic nie spałem, więc gdy już dolecieliśmy, moja forma pozostawia dużo do życzenia. Nie było nas półtora roku, czy coś się zmieniło i w którą stronę? No, zmieniło się. Kolejna runda walki z paleniem papierosów spowodowała, że palarnię przed terminalem Suvarnabhuimi przeniesiono na sam koniec budynku. Jest jedna, jak za przeproszeniem w Singapurze.
Taksówkarz zaśpiewał siedemset batów, gdzie te czasy, gdy płaciłem niecałe trzysta, w 2009 roku? Nie dam, nie chciał pięćset, a znak protestu włączył licznik. Zapłaciłem, włącznie z pięćdziesiąt batów za lotnisko (to obowiązkowa dopłata) niecałe pięćset i nie dałem ani grosza napiwku. Opłata za autostrady to dodatkowe siedemdziesiąt pięć, też więcej niż było. Razem wychodzi już całkiem sporo. Tajlandia widocznie zmierza w kierunku krajów rozwiniętych, tylko patrzeć, jak wprowadzą euro i tanie wyjazdy się skończą, chyba już się kończą.
W „naszym” hotelu bez zmian, tyle, że musiałem coś w rezerwacji poknocić i mamy pokój z wentylatorem. Ale o tej porze roku może być. Jest chłodno, jak na Tajlandię oczywiście, bo ledwo ponad trzydzieści stopni i bardzo sucho. I nawet się na deszcz nie zapowiada. Za to zapowiada się na miliony turystów.
Rzuciliśmy się na piętnaście minut na łóżko, zniknęły trzy godziny. Poszedłem po kawę do 7/11. Po drodze kupiłem trochę owoców, tu też ceny „szybują”, jak to określają internetowe portale w Polsce. Z tym, że trzeba pamiętać iż różnica między nimi i tym, co trzeba zapłacić w okolicach Khao San jest naprawdę kosmiczna.
I tak to na razie wygląda. Kawę wypiłem i powoli zbieramy się na obiad, ja już wybrałem, zacznę od szerokiego makaronu z kurczakiem w sosie sojowym. Na popitkę szejk z ananasa a na deser drugi z mango. No to do jutra.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Ilona
Ilona - 2019-01-26 12:21
Dobrze wiedzieć, że dotarliście cali i zdrowi do Bangkoku. Nigel pyta, czy Gosia zabrała kabanosy i ser? ;) Ceny w tym okresie są szalone, pamiętam jak byliśmy w tym samym czasie i owoce były zawrotnie drogie. O milionach turystów nie wspomnę. Dlatego wolimy jeździć w "nasze wakacje". Kochani, bawcie się dobrze i czekam na kontakt. Uściski!
 
 
Wjkrzy
Włodzimierz Krzysztofik
zwiedził 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 390 wpisów390 253 komentarze253 3081 zdjęć3081 34 pliki multimedialne34
 
Moje podróżewięcej
18.04.2019 - 20.04.2019
 
 
25.01.2019 - 09.02.2019
 
 
29.12.2018 - 01.01.2019