Geoblog.pl    Wjkrzy    Podróże    A w Hong Kongu    Pora sucha
Zwiń mapę
2017
23
lip

Pora sucha

 
Tajlandia
Tajlandia, Lanta
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9933 km
 
Obudziłem się późno, za późno. Moon Soon odleciał na skrzydłach nocy. Nastała pora sucha, na niebie kłaczki obłoków, kilka ostatnich czarnych chmur, które właśnie wypala słońce. I tyle zostało po porze deszczowej. Wstałem za późno, bo w "mieście" sprzedają miejscowe żarcie góra do 10. A ja dopiero wstałem, śniadania nie będzie.
I tak trzeba iść do 7/11, siedemset metrów ciągnie się kilometrami. Wreszcie wchodzimy do klimatyzowanego wnętrza sklepu, jedyny odpoczynek od wszechogarniającego upału. Cały plecak napojów i wracamy, droga powrotna dwa razy dłuższa.
Na śniadanie będzie kanapka w europejskiej bułce. Jedna kosztuje więcej niż Tajski obiad. Włodek głodny, Włodek zły. Jutro wstanę o świcie i kupię tajskich dań na dwa dni.
Skoro nie ma już pory deszczowej to może by tak zapoznać się bliżej z oceanem. Trzeba tylko jakoś przedostać się przez fale przyboju i dalej można już pływać. Ale i tak trzeba uważać na fale, bo może przelać się nad głową a to miłe nie jest. Woda ma co najmniej trzydzieści stopni, wcale nie chłodzi. Ale za to udajemy kokosy unoszące się na wodzie i tak można w zasadzie bez końca. Z tym końcem to jest problem, bo trzeba wyjść znów przez przybój, to jeszcze trudniejsze niż wejście. Jak fala trafi jak trzeba, lecisz na twarz bez możliwości zrobienia czegokolwiek. I Lala w końcu poleciała. Teraz wygląda na ofiarę przemocy domowej.
Poza tym zalegamy wokół basenu, zmieniając tylko miejsce, by trzymać się cienia. Upał z biegiem godzin narasta, jeśli to jeszcze jest możliwe. Nie jadłem porządnego śniadania, idę do baru. W hotelu drogo, ale menu bogate. Zdecydowałem się na Roti Mataba, zobaczymy co będzie. Dostałem placek na cały tależ. Wygląda trochę jak lazania, cztery warstwy ciasta przekładane farszem z warzyw. Wierzch obsmażony z ogromną ilością ziół. Porcja dla dwojga, ale nie miał mi kto pomóc.No to poszedłem spać, bo w mózgu mi kropla krwi nie została, wszystko poszło trawić roti.
W końcu słońce też poszło sobie spać do morza i można było wyjść. Zjedliśmy jeszcze kolcję. Gosia dostał miskę krochmalu udającą "chicken soup" plus kluski ryżane, zatka ją, to może nie będzie gadać, jakiego ma męża.
Mnie przypadło zjeść naan z warzywami w jogurcie. Plus cała główka czosnku, buzi nie będzie. Wieczór to czytelnia w domu spokojnej starości, wszyscy siedzą w milczeniu i czytają aż głowa sama opadnie. Zajebiście ciekawe wczasy. Od czasu do czasu zaglądam do lodówki i karmię Buddę, dobrze mi idzie, Budda rośnie, prześliczy i okrąglutki.
Mamy też osiem kotów na wyposażeniu, przepraszam, dziewięć, bo przyszedł właśnie jeszcze jeden. Ja z Wiesławem dwa razy dziennie donosimy pokarm a "dobre" Panie kotki karmią. Taka karma, jak zawsze.
W piątek sielanka się skończyła, przyjechali goście, z dziećmi. Właśnie za oknem jeden drze się, jakby go ze skóry obdzierali. Reszta skacze i krzyczy jak stado żerujących orangutanów, no to mamy po wakacjach. Otoczyli nas ze wszystkich stron, mamy przechlapane. Na szczęście idą wcześnie spać, to przynajmniej czytelnia działa bez przeszkód.
Wróciliśmy do poprzedniej knajpy bo znacznie tańsza. Zjadłem "chiu chiu curry", trochę dla mnie za ostre, ale sos z kokosowej śmietany był powalający. Gosia ma kurczakowe kotlety z frytkamu, Lala je codziennie Pad Thaia a Wiesław to, co ja poprzedniego dnia. Dziś będzie kolej na bar w hotelu, mam nadzieję trafić coś nowego. Przez ostatnie dwa dni wstaję na tyle wcześnie, że zdążam na poranny targ. Nie ja jeden, co rano na rynku pełno białasów, całe torby kupują. Znów bierzemy pierożki, racuchowe kulk, melasę w liściu banana i całą torbę owoców. Arbuz z lodówki ma potem największe powodzenie.
Dziś niedziela i nadzieja, że może wieczorem goście wyjadą. Na razie siedzę smotnie w domku a z zewnątrz dochodzi nieustający wrzask " wypoczywjących" bachorów. Trzeba będzie iść do Monga po bilety na pośpieszny. Inaczej tego nie zniosę.



 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (3)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
Wjkrzy
Włodzimierz Krzysztofik
zwiedził 12.5% świata (25 państw)
Zasoby: 391 wpisów391 253 komentarze253 3081 zdjęć3081 34 pliki multimedialne34
 
Moje podróżewięcej
18.04.2019 - 21.04.2019
 
 
25.01.2019 - 09.02.2019
 
 
29.12.2018 - 01.01.2019