Geoblog.pl    Wjkrzy    Podróże    Birma    Na Moskwę
Zwiń mapę
2019
25
sty

Na Moskwę

 
Polska
Polska, Warszawa
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
Najpierw trzeba się cofnąć o rok, jest zima 2018, siedzimy całą bandą (dwanaście sztuk) w Maroku, a konkretnie w Essaouirze. I zastanawiamy co będziemy robić za rok o tej samej porze. Jakbyśmy nie mogli być po prostu, tu i teraz, cieszyć się chwilą, a nie myśleć co będzie jutro, a tym bardziej za rok. Ale nie, już nas swędzi, żeby coś wykombinować coś szczególnego, zawsze musi być coś więcej, tak, jakby mieszkanie na arabskiej medynie, w tak cudownym i super egzotycznym miejscu, nam nie wystarczało. Ale nie, nam ciągle mało.
Wracam do pomysłu, który urodził się już lata temu, mam nawet gotowy cały plan podróży, ale z różnych względów, wciąż jest to tylko niezrealizowany zamiar. Birma, to odpowiednie miejsce na kolejną „podróż życia”. Jeden z ostatnich krajów w świecie, gdzie jeszcze nie dotarła zachodnia „cywilizacja”. Owiana tajemnicami, nie całkiem odkryta, nie skażona masową turystyką.
Wszyscy są podnieceni taką perspektywą, od słowa do słowa i właściwie wszyscy deklarują. Za rok, o tej samej porze, jedziemy do Birmy. Tak było. Minął rok, ze słomianego zapału nic nie zostało, jedziemy sami.
Stary, odgrzany plan, właściwie bez żadnych zmian, zostanie wreszcie zrealizowany, a że zamiast wycieczki, jedziemy tylko my, to niech żałują ci, co w domu zostaną. Dla Was Mandalay, Bagan, Yangon i inne magiczne miejsca, nadal pozostaną tylko miejscami na mapie. My zamienimy je w rzeczywistość.
Jak zwykle, wszystko miałem pozałatwiane miesiące wcześniej, pewnie po to, żebym się w tym czekaniu na wyjazd nie nudził. Bo życie zawsze niesie ze sobą niespodzianki i nie inaczej było tym razem. Najpierw niezawodna Air Asia skasowała nam lot powrotny z Birmy do Tajlandii, czyli połączenie Yangon-Bangkok.
Tu ukłon w stronę nowej procedury obsługi klienta u największego taniego przewoźnika w Azji. „Client Support” zrobiony jest na miarę współczesnej wersji internetu, pełna profeska. Zakładasz „sprawę”, wyłuszczasz o co chodzi, wybierając z wielu dostępnych możliwości, dostajesz potwierdzenie i … nic. Przygotuj się na bardzo długie czekanie, aż ktoś łaskawie w ogóle to przeczyta. Już to wcześniej przerabiałem, czekając na zwrot pieniędzy ponad miesiąc. Tym razem było podobnie, dobrze, że miałem dużo czasu, bo chyba bym dostał szału i nici z mojej buddyjskiej równowagi ducha by było. Dali nam bilety na późniejszy lot i po sprawie.
Potem dostałem list z Birmy, w stylu, „sorry, but Your …”, tym razem okazało się, że opłacony rejs statkiem z Mandalay do Bagan też się nie odbędzie. Pięknie, k…, pięknie, że zacytuję niezawodnego Wiesława. Tym razem było trochę lepiej, bo napisali, że zarezerwowali mi inny statek, ale na nowe bilety znów miesiąc czekałem.
I wreszcie najlepsze. Aeroflot sprzedał nam bilet Warszawa, Moskwa, Bangkok z półtora godzinną przerwą. Ci, którzy latają, wiedzą, że to dość słaba wersja, niby da się ale może być nerwowo. Potem znów pomieszali w godzinach odlotów i zrobiło się pięćdziesiąt minut, do czego dołączyli uwagę, że będzie mało czasu. Moim zdaniem będzie nie mało, ale za mało.
Cztery dni przed wylotem, agent, który nam to sprzedał też doszedł do takiego wniosku i zaproponował zmiany. Tyz piknie. Podszlifowałem sobie angielski, bo firma okazała się Grecka, choć strona internetowa jak najbardziej po polsku, to już konsultanci tylko z angielskim.
Nowa trasa zapewnia całe dwie godziny na przesiadkę, poza tym, że wylatujemy nie po południu ale w południe. W piątek, ostatni dzień pracy Gosi przed feriami. A ponieważ nauczyciele nie mają urlopu to może być różnie. Na szczęście jakoś to załatwiła, ja wziąłem dodatkowy dzień urlopu i możemy jechać.
W Polsce nastała zima, mróz trochę ścisnął a my jedziemy w świat, gdzie temperatura nie spada poniżej trzydziestu stopni. Gdybym wziął ze sobą kurtkę, w której chodzę, zajęłaby całą walizkę. Trzeba będzie się ubrać lżej, przelecieć szybko do taksówki i po problemie. Choć i tak lekka kurtka i sweter będą mi potrzebne na jakie pięć minut.
No dziesięć, bo mimo całej współczesnej techniki, od jakiegoś czasu żaden taksówkarz nie jest w stanie podjechać pod nasz adres. Przed erą nawigacji i aplikacji nie było problemów, teraz jest za każdym razem. Tak, moi drodzy, cały ten szalony rozwój „nowych technologii” zaczyna zjadać własny ogon. Uwolnieni od myślenia ludzie, jak owce idą za „aplikacją”, a te pisane po taniości w Indiach są chyba coraz gorsze. I jeszcze nas opierniczył, za to, że on nie trafił, takie czasy.
Dalej już poszło zupełnie normalnie. Co prawda samolot poleciał sporo później, bo musieli go odladzać, ale za to do Moskwy przyleciał wcześniej. Jestem świeżo po cyklu wykładów z teorii względności, więc z jej punktu widzenia, nie było w tym niczego nadzwyczajnego.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (1)
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
Wjkrzy
Włodzimierz Krzysztofik
zwiedził 12% świata (24 państwa)
Zasoby: 386 wpisów386 251 komentarzy251 3066 zdjęć3066 34 pliki multimedialne34
 
Moje podróżewięcej
25.01.2019 - 09.02.2019
 
 
29.12.2018 - 01.01.2019
 
 
22.06.2018 - 10.07.2018