Geoblog.pl    Wjkrzy    Podróże    Azja - po raz pierwszy    Most i rzeka
Zwiń mapę
2007
26
sty

Most i rzeka

 
Tajlandia
Tajlandia, Kanchanaburi
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 8282 km
 
Dojechali.

Kanchanaburi to niewielkie miasto, stolica prowincji o tej samej nazwie. Zwykle kojarzone ze słynnym mostem na rzece Kwai i cmentarzem żołnierzy alianckich. I tu mam uczucia mieszane, z jednej strony to co się tu wydarzyło w czasie wojny zasługuje na pamięć i szacunek ale z drugiej, życie płynie dalej i kojarzenie tej pięknej prowincji wyłącznie z wojną nie uważam za właściwe. To przepiękne miejsce i godne odwiedzenia. Jak dla mnie, to miejsca związane z wojną były najmniej ciekawe i choć ważne, to jednak większość uwagi radzę poświęcić samej prowincji i temu co tam można zobaczyć i przeżyć. Ale po kolei. Zacznijmy od słynnego "Mostu na rzece Kwai". I tu czeka nas niespodzianka. Po pierwsze most nie jest na rzece Kwai tylko jej odnodze Kwai Yai, po drugie to całkiem inny most niż w filmie, po trzecie w zasadzie z prawdziwego mostu nic nie zostało, jest to częściowa odbudowa a część jest nowa. Na dodatek jest paskudny i wygląda jak byle most, na Bugu na przykład. A film był kręcony na Sri Lance zresztą. Oto siła legendy, miliony farangów i japów co roku robią sobie tam pamiątkowe fotki, ja zresztą też. Na tym właśnie polega magia turystyki i różnica między prawdą czasu i prawdą ekranu. Po moście bogatsza część wycieczki poszła do pływającej knajpy (obiad po 250 BHT) a my na kurcaka z kłami i bazarek. Kurcak był tani a bazarek też.

Na tym II Wojna Światowa się skończyła (tylko w tym dniu niestety) i pojechaliśmy do hotelu River Kwai Village. Najlepsze było powitanie. Wysiedliśmy z autokaru i biegiem do łodzi (następny punkt programu to przejażdżka łodzią i spacer do wioski tubylców) bo zaczynało się ściemniać a pływanie po ciemku i nocne spacery do dżungli to nie z Triadą, oni survivalu nie organizują. Więc, lecimy a od strony recepcji słyszymy głośne i powtarzające się "U haha U haha". Ki diabeł ? Okazało się, że nie diabeł ale ptaszek w klatce. W każdym razie zachował się był adekwatnie do sytuacji. Wsiadamy do "longboat'ów" i jazda, w sumie upchali nas w trzech. My jako ostatni. Mkniemy rzeką z przepustnicą na maksa, jest fajnie, wiatr we włosach, teraz wiemy, że warto było. Po jakimś czasie "kierowca" wysadził nas na brzeg i odpłynął. Z brzegu schodki w górę więc idziemy, na górze napadło na nas z dziesięć białych pudli. W Tajlandii to nic dziwnego bo biały pudel to narodowy zwierz tego kraju, więc spoko. Idziemy dalej, przez sad, oglądamy mango, duriany, kosztujemy tamaryndu, tylko reszty grupy nie widać. Gdzieś po pół godzinie od strony rzeki słyszymy jakieś nawoływania więc wracamy. Nasz kolo z łódką wrócił i mówi, że to nie tu, ale przez pomyłkę zobaczyliśmy i pudle i sad, czasem nawet błąd na dobre wychodzi. Więc znów manetka gazu na max i walimy dalej. Jak dopłynęliśmy do "wioski" to znów wszyscy na nas czekali a zmrok już zapadał. Więc biegiem oglądać "wioskę" czyli jak zwykle "cepeliada" szkoda gadać. Wiało lipą jak cholera. Powrót był już nocą więc dostarczył nam dreszczyk emocji. Na szczęście "kapitano" Thai long boat tym razem trafił gdzie trzeba.

Po lekkiej toalecie nastał wieczór kolacyjno-integracyjny. Jedno i drugie było jak trzeba. Wieczór na tarasie w dżungli nad rzeką Kwai, świetne jedzenie i dobre towarzystwo a w kraju śnieg, mróz i beznadzieja. Czy można chcieć więcej ? Najedzeni i ubawieni poszlismy spać. Pobudka o 7:00, wyjazd o 8:00 rano, KURWA TRIADA.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
wiza do Tajlandii
Wybierasz się tam? Będzie ci potrzebna wiza do Tajlandii. W Geoblogu możesz ją zamówić z dostawą do domu! Zobacz cenę wizy do Tajlandii, oferujemy najniższe stawki pośrednictwa w uzyskaniu wiz.
Zdjęcia (8)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (1)
DODAJ KOMENTARZ
Lilkaa
Lilkaa - 2011-08-25 12:49
Ten owoc na zdjęciu to nie Durian tylko Chlebowiec - najpyszniejszy moim zdaniem owoc na świecie:)
Po więcej informacji o owocach zapraszam na www.owocowka.blogspot.com

Pozdrawiam,
Lilkaa
 
 
Wjkrzy
Włodzimierz Krzysztofik
zwiedził 11.5% świata (23 państwa)
Zasoby: 359 wpisów359 237 komentarzy237 2879 zdjęć2879 34 pliki multimedialne34
 
Moje podróżewięcej
22.06.2018 - 10.07.2018
 
 
11.05.2018 - 13.05.2018
 
 
30.03.2018 - 03.04.2018